Oświadczenie Marcina Kydryńskiego

Oto oświadczenie, które pojawiło się na stronie domowej Marcina Kydryńskiego w związku z kontrowersjami wywołanymi przez książkę jego autorstwa pt. Chwila przed zmierzchem. Z nieznanych mi przyczyn autor usunął owo oświadczenie ze swej witryny, a poniższy skrinszot stanowi jeden z nielicznych dowodów jego istnienia.

Jeśli ktoś odczuwa dyskomfort czytając ze skrinszota, oto tekst oświadczenia:

Oświadczenie w sprawie książki Chwila Przed Zmierzchem

Warszawa, 16 lutego 2011

Dotarły do mnie wiadomości, że w sieci pojawiły się, delikatnie rzecz ujmując, wrogie artykuły pod moim adresem. To oczywiście nie jest zakazane. Z górą dwadzieścia lat zajmuję się, czy to w radiu, czy w prasie działalnością publiczną, która zawsze podlega ocenie. Jestem zaskoczony jedynie, że inspiracją do tych ataków są całkowicie wyjęte z kontekstu zdania, jakie odnaleziono z archeologicznym zapałem w mojej książce „Chwila Przed Zmierzchem”.

Trudno mi dziś odnieść się do tego tekstu, ponieważ dwudziestopięcioletni chłopak, który ją pisał, nie żyje już od dawna. Zastąpił go mężczyzna w średnim wieku, starszy o blisko dwie dekady, z żoną której wówczas jeszcze nie znał, z dwójką dokazujących synów. Także dlatego systematycznie odmawiałem wznowienia tej książki. Od lat była już dla mnie słowami zupełnie kogoś innego. Ale wezwany do tablicy, odpowiem.

Książka „Chwila Przed Zmierzchem” była dziennikiem mojej podróży do Afryki, pierwszej z bardzo wielu, którą wraz z przyjaciółmi przedsięwziąłem na przełomie lat 1993 / 1994. Wydana dwukrotnie w roku 1995 zakończyła swoje życie na księgarskich półkach w 1996 roku i do tamtej pory można ją kupić jedynie na Allegro. Żałuję, bowiem gdyby była dostępna, być może ci, którzy o niej piszą, zechcieliby ją na przykład przeczytać. Nie miała pretensji reporterskich a była raczej zbiorem impresji. Dość, chwilami mocnych, bolesnych, bo takie to były czasy i taka podróż. Wielki pisarz podróżniczy Paul Theroux, który tę drogę – z Kairu do Kapsztadu – pokonał dekadę później, już w epoce Google Map, telefonów komórkowych, internetu – wciąż nazwał ją najtrudniejszą ze swoich wypraw w książce „Dark Star Safari”.

Żyliśmy, jedliśmy, spaliśmy, podróżowaliśmy jak Afrykanie. Na tych sześć miesięcy staliśmy się, z konieczności, Afrykanami. Wędrowaliśmy nie, jak dziś zdarza się często także i mnie, elegancko zamiecionymi ścieżkami. To była podróż do wnętrzności kontynentu. Jak najbliżej prawdy o nim i jego mieszkańcach.

Specyfiką Afryki owych czasów, a śmiem twierdzić, że także i dziś, choć rzadko tego doświadczam, była jej ostentacyjna seksualność. Wynika ona z temperamentu znacznej części mieszkańców kontynentu; z klimatu, w którym ciało staje się tak dostępne; z nudy; z ubóstwa. Granica między prostytucją a czystą, zwierzęcą radością z seksu była wówczas i zapewne jest do dziś, trudna do określenia. Bez wyjątku każdy zajazd czy hotel w jakim się zatrzymywaliśmy w owych czasach od Erytrei po RPA był – że użyję sformułowania dalekiego od rzeczywistości – domem schadzek. Dziewczyny trzynastoletnie w krajach islamskich były już matkami. Dwunastoletnie – w plemionach Samburu, czy Masajów, całymi grupami umilały czas młodym wojownikom. Nie tylko nikogo to nie raziło a wręcz było jednym z niewielu przejawów czystego szczęścia na tej, tak dramatycznie doświadczonej ziemi. Widziałem to. Wędrowałem „bodbrzuszem” Afryki. Miałem dwadzieścia pięć lat. Opisałem swoje doświadczenia.

Ciekawe, że kiedy książka wyszła, recenzowano ją, opisywano, czytano w radiowej Trójce, nikt nie oburzył się na te fragmenty, które dziś – całkowicie odarte z kontekstu – budzą takie zainteresowanie.

Jeśli ktoś z Państwa poczuł się osobiście dotknięty, oburzony, wstrząśnięty moją – najwyraźniej nazbyt obrazową opowieścią spisaną przed siedemnastu laty i od piętnastu nieobecną w księgarniach – przepraszam. Ja raczej czuję zażenowanie, że w jednym z wywiadów dwadzieścia dwa lata temu wypowiedziałem się niepochlebnie o Pavarottim a w felietonie muzycznym u progu lat 90-tych poklepywałem Wyntona Marsalisa protekcjonalnie po ramieniu. Przepraszam zwłaszcza za to.

Zastanawiam się jedynie, czemu zamieszanie wokół mnie wybuchło w dniu, w którym poinformowałem o tym, że w Długi Weekend Majowy zrobię swój pierwszy Siesta Festival dla tych wszystkich, którzy od dziesięciu lat słuchają wraz ze mną podobnej muzyki.

Pozdrawiam i mam nadzieję, do zobaczenia na festiwalu, gdzie będziemy mogli już tylko cieszyć się muzyką.

Marcin Kydryński

UPDATE: oto nowa, ponoć kanoniczniejsza wersja oświadczenia:

Dotarły do mnie wiadomości, że w sieci pojawiły się oskarżenia pod adresem fragmentów książki „Chwila Przed Zmierzchem”. Przyjaciołom, słuchaczom, czytelnikom, współpracownikom, ludziom mi życzliwym chciałbym w paru słowach wyjaśnić zawiłość tej sytuacji.

Trudno mi dziś odnieść się do przytaczanych fragmentów, ponieważ dwudziestopięcioletni chłopak, który ją pisał, nie żyje już od dawna. Zastąpił go mężczyzna w średnim wieku, starszy o blisko dwie dekady, z żoną której wówczas jeszcze nie znał, z dwójką dokazujących synów. Także dlatego systematycznie odmawiałem wznowienia tej książki, choć wielokrotnie mnie o nie proszono w wielu wydawnictwach. Od lat była już dla mnie słowami zupełnie kogoś innego.

Książka „Chwila Przed Zmierzchem” była dziennikiem mojej podróży do Afryki, pierwszej z bardzo wielu, którą wraz z przyjaciółmi przedsięwziąłem na przełomie lat 1993 / 1994. Wydana dwukrotnie w roku 1995 zakończyła swoje życie na księgarskich półkach w 1996 roku i do tamtej pory można ją kupić jedynie na aukcjach internetowych. Żałuję, bowiem gdyby była dostępna, być może ci, którzy o niej piszą, zechcieliby ją na przykład przeczytać. Nie miała pretensji reporterskich a była raczej zbiorem impresji. Dość, chwilami mocnych, bolesnych, bo takie to były czasy i taka podróż. Wielki pisarz podróżniczy Paul Theroux, który tę drogę – z Kairu do Kapsztadu – pokonał dekadę później, już w epoce Google Map, telefonów komórkowych, internetu – wciąż nazwał ją najtrudniejszą ze swoich wypraw w książce „Dark Star Safari”.

Żyliśmy, jedliśmy, spaliśmy, podróżowaliśmy jak Afrykanie. Na tych sześć miesięcy staliśmy się, z konieczności, Afrykanami. Wędrowaliśmy nie, jak dziś zdarza się często także i mnie, elegancko zamiecionymi ścieżkami. To była podróż do wnętrzności kontynentu. Jak najbliżej prawdy o nim i jego mieszkańcach. Miałem dwadzieścia pięć lat. Opisałem swoje doświadczenia.

Kiedy książka wyszła, recenzowano ją, opisywano, czytano w radiowej Trójce, nikt nie obruszył się na te fragmenty, które dziś – całkowicie odarte z kontekstu – budzą takie zainteresowanie.

Jeśli ktoś z Państwa poczuł się osobiście dotknięty, oburzony, wstrząśnięty moją – najwyraźniej nazbyt obrazową opowieścią spisaną przed siedemnastu laty i od piętnastu nieobecną w księgarniach – przepraszam. W imieniu tamtego, dwudziestoparoletniego człowieka, którego prawie już dziś nie pamiętam.

Marcin Kydryński

Nie wiem jak was, ale mnie całkowicie przekonał.

Nie.

Reklamy

44 thoughts on “Oświadczenie Marcina Kydryńskiego

  1. ladygaga pisze:

    Ładnie! Takie oświadczenia powinny być zachowywane dla potomności, bo za X lat 60 letni pan napisze, że ten, co wydał oświadczenie już 20 lat nie żyje.

  2. brzydkieslowonaf pisze:

    Z Ekranu:
    „Mam tu swoje podejrzenie. Kydryński owszem „siedzi cicho”, ale jego żona śpiewała w kwietniu 2010 na koncercie poświęconym pamięci ofiar Zbrodni Smoleńskiej. To jest, przepraszam, katastrofy, którą spowodował pijany Błasik bo chyba taka jest aktualna wykładnia. A o tym, że były jakieś koncerty ku czci ofiar Zbrodni lepiej dziś w oficjalnych mendiach nie przypominać.

    Być może atak na Kydryńskiego jest właśnie takim przypomnieniem dla jego żony -by nie myślała o żadnym koncercie rocznicowym!!?”

    http://lcannen.nowyekran.pl/post/3053,w-obronie-marcina-kydrynskiego

  3. @brzydkiesłowonaf

    Nie mam niestety linka pod ręką, ale widziałem gdzieś (na salonie24?)jeszcze sugestię, że sprawę wyciągnięto by zaszkodzić Mellerowi (którego prawica teraz kocha, bo krytykuje Tuska).

  4. mnie przekonywać nie musiał i tak uważam, że oburzenie na to co napisał jest sztucznie podbijane

    dzięki za podsunięcie oświadczeń – nie śledzę jego bloga – więc pewnie inaczej nigdy bym doń nie dotarł.

    O sprawie Mellera pisałem również … miał to być żart, ale widzę, że nie jest. I to dopiero jest smutne.

  5. @Kris
    mnie przekonywać nie musiał i tak uważam, że oburzenie na to co napisał jest sztucznie podbijane

    Och, wszak jest Europejczykiem należącym co cywilizacji Zachodu i do tego Artystą, więc nie dziwota, że mu więcej wolno.

  6. „Och, wszak jest Europejczykiem należącym co cywilizacji Zachodu i do tego Artystą, więc nie dziwota, że mu więcej wolno.”

    I on tak ładnie i wyrozumiale pisał o tych czarnych zwierzątkach i arabskich dzikuskach! A mógł z europejskim obrzydzeniem Białego Człowieka.

  7. Gammon No.82 pisze:

    @ladygaga
    A mógł z europejskim obrzydzeniem Białego Człowieka.

    Och, przecież nie jest PURYTANINEM.

  8. @Kris

    mnie przekonywać nie musiał i tak uważam, że oburzenie na to co napisał jest sztucznie podbijane

    A teraz zrób sobie eskperymencik myślowy i wyobraź sobie, że mówię Ci, że chętnie bzyknąłbym twoją dwunastoletnią córkę. I że to straszne, ale nie mogę się powstrzymać od myślenia o tym. I jak, dalej ekran działa, żadnych zakłóceń w transmisji?

  9. @Jaś Skoczowski

    to zależy w jakiej kulturze / czasach żyłby Twój rozmówca. może by Ci sprzedał tę córkę za mieszek drachm? może to straszne, ale czy zawsze było?

    nie można abstrahować od kontekstu, w jakim treści powstają; to, co obecnie jest bucerią, kiedyś (może nawet 15 lat temu) było normą. pech Kydryńskiego, że jeszcze żyje, w odróżnieniu od ewidentnych (w obecnym rozumieniu) rasistowskich buców z XIX wieku.

  10. @ vontrompka
    „może to straszne, ale czy zawsze było?”

    Tak, to zawsze było straszne. Nie mam problemu z oderwaniem oceny czynu od kontekstu w jakim został popełniony. To, że dla hitlerowców mordowanie Żydów było białe, a dla Żydów czarne, nie dawało w efekcie końcowym szarego.
    Jak ktoś tego nie rozumie, tak jak buc Kydryński, to nie znaczy jeszcze, że prawda leży pośrodku.

  11. fronesis pisze:

    @vontrompka
    „nie można abstrahować od kontekstu, w jakim treści powstają; to, co obecnie jest bucerią, kiedyś (może nawet 15 lat temu) było normą. pech Kydryńskiego, że jeszcze żyje, w odróżnieniu od ewidentnych (w obecnym rozumieniu) rasistowskich buców z XIX wieku.”
    Bez jaj Kydryński to nie był chłopak z małego miasta, to był absolwent szkoły teatralnej, syn wpływowych rodziców, od dzieciństwa trenowany w kontaktach ze „światem”. Jeżeli uważasz, ze można było 15 lat temu być bucem w Polsce to chyba jednak uprawiasz samorientalizację. Podobnie ja Agnieszka Graff, która twierdzi, ze przed 89 r. nie było feminizmu w Polsce.
    Pamiętaj, ze odróżnić należy rasizm uliczny, codzienny, od rasizmu w mediach. |W PRLu podejrzewam tego ulicznego było pełno, ale w mediach pewnie łatwiej było o paternalistyczny ton ale jednak sympatii do krajów tzw. rozwijających się, takie (także pewnie jakoś rasistowskie) poklepywanie młodszych braci z Trzeciego świata. Teraz masz Korwina, Huntingtona, Michnika, który z walczącego o wolność dysydenta zmienił się w podżegacza do wojen kolonialnych (śmieszne, ze liberał wypełnia nieudacznie sny polskiej przedwojennej prawicy). To moim zdaniem, tworzy swoisty rasistowski backlash, wymieszany równocześnie ze wrastającą świadomością „ulicy”. (ok. niektórych jej fragmencików).
    Kydryński nie był odseparowany od literatury z „Zachodu” w tym 95 roku, pewnie znał angielski, literatura postkolonialna, sensowne teksty o Afryce na Zachodzie w latach 90 naprawdę nie były trudno dostępne. Po prostu zgrywał macho dla buraków z prowincji podobnie jak czaruje w Sjeście tym, ze kupił płytę w małej piwniczce w Lizbonie. To wszytko można zinterpretować jako jakąś formę (po)prlowskiego motywu „zobaczcie buraki za kurtyną ładnie”. Kydryński oferuje wciąż formę zbierania puszek po napojach i stawiania ich na szafie. Śmieszne, ze w epoce internetu. Jego rasizm to pochodna tego, ze on naprawdę wierzy, ze jest taki zajebisty i nam poopowiada a to fado, a to o seksie z „dziką”.

  12. @fronesis
    Michnik jako podżegacz do wojen kolonialnych? :) W dodatku zrównany z Korwinem?
    Masz na myśli jego poparcie dla interwencji w Iraku przeciw Saddamowi, które też popierałam? Cóż, nawet pokojowo nastawionym dysydentom zdarza się przejrzeć na oczy po latach.

  13. fronesis pisze:

    @vontrompka
    nie można abstrahować od kontekstu, w jakim treści powstają; to, co obecnie jest bucerią, kiedyś (może nawet 15 lat temu) było normą. pech Kydryńskiego, że jeszcze żyje, w odróżnieniu od ewidentnych (w obecnym rozumieniu) rasistowskich buców z XIX wieku.’
    Świetnym przykładem regresu jest postać Jana Kieniewicza, który w 1986 roku wydał całkiem dobrą systemową książkę o kolonializmie, z wieloma odwołaniami do Wallersteina, teorii zależności, a niedawno zmienił front i zaczął odwoływać się do Huntingtona, Boga (!?) i uprawiać rasizm kulturowy. Pewnie to co się zmieniło to, to, ze w małych gettach jak wspomniana doktora na której zajęciach o rasizmie w Poznaiu teamt Kydryńskiego wypłynął pojawiły się sensowne narzędzia do intelektualnej obróbki rasizmu. Ale zaręczam Cię na moim uniwerku łatwiej o rasistę niż o świadomą postawę antyrasistowską.
    Pamiętać też należy o ofensywie bioliberalizmu, (Steve Fuller) czyli o biologizacji w mówieniu o człowieku, czego przykładem jest w USA książka „Bell Curve”, sam byłem świadkiem jak profesorowie na UAM mówili, ze coś w nie jest. Na UAM znam jednego konsekwentnego antyrasistowskiego profesora antropologii fizycznej czyli prof. Jana Strząłko. Trochę mało. Bo już lansowany przez GW Bogusław Pawłowski z UWr na pewno jest mizoginem i seksista a pewnie i rasizmu bysmy się dogrzebali.

  14. fronesis pisze:

    @ladygaga
    „Masz na myśli jego poparcie dla interwencji w Iraku przeciw Saddamowi, które też popierałam? Cóż, nawet pokojowo nastawionym dysydentom zdarza się przejrzeć na oczy po latach.
    Nie pamiętam aby w GW na pierwszej stronie pojawiły się słowa przepraszamy, pomyliliśmy się, a nasze ględzenie o tym jakie zyski będą miały polskie firmy z inwestowania w Iraku było bucerią. Pamiętasz przeprosiny?
    A może zauważyłaś aby GW rozsądnie relacjonowała wydarzenia w Egipcie? Albo żeby Michnik w swoim krótkim tekście o wydarzeniach w Egipcie był w stanie zauważyć, ze bycie za demokracją w Egipcie wymaga bycia antyamerykańskim, oraz to ze liberalny sen skończył się już dawno temu.

  15. @vontrompka
    „Nie pamiętam aby w GW na pierwszej stronie pojawiły się słowa przepraszamy, pomyliliśmy się”

    Nie pamiętam, abym kiedykolwiek uważała, że się pomylili w tej kwestii, więc nie wiem za co mieliby przepraszać. Serio, są ludzie, którzy uważają obalenie Saddama za coś fajnego.

    „Albo żeby Michnik w swoim krótkim tekście o wydarzeniach w Egipcie był w stanie zauważyć, ze bycie za demokracją w Egipcie wymaga bycia antyamerykańskim”

    Haha! A to już zupełnie jak oskarżanie Grossa, że nie pisał o ratowaniu Żydów, kiedy pisał o ich zabijaniu.

  16. fronesis pisze:

    @vontrompka
    Świetne antykolonialne i antyrasistowskie książki, będące fundamentem myśli antykolonialnej wyszły w tym kraju bardzo dawno temu, można było chcieć je przeczytać przed podrożą o Afryce, wiesz na zasadzie, sprawdzenia co piszą i mówią ludzie w krajach do których jadę, ja tak robię, może jestem spaczony, ze interesuje mnie książki a nie seksturystyka.
    A tu daty wydań Franza Fanona:
    przekład polski: Algieria zrzuca zasłonę, tłum. Zygmunt Szymański, Iskry, Warszawa 1962;
    Les Damnés de la terre (1961; przekład polski: Wyklęty lud ziemi, tłum. Hanna Tygielska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1985);

  17. fronesis pisze:

    @ladygaga
    „Nie pamiętam, abym kiedykolwiek uważała, że się pomylili w tej kwestii, więc nie wiem za co mieliby przepraszać. Serio, są ludzie, którzy uważają obalenie Saddama za coś fajnego.”
    podaj proszę ilość ofiar tego „obalenia Saddama” ilość jego ofiar, pomyśl o alternatywnych rozwiązaniach niż wojna o ropę;
    czy Abu Grabib, Guantanamo, wiezienia CIA w Egipcie, Jordanii, Maroku Polsce nic nie zmienił w Twojej ocenie. Wiesz ja nie popieram Saddama nie zrozum mnie źle np. ten gnój za kasę amerykanów wciągnął swój kraj w wyniszczającą obie strony wojnę z Iranem), ale może poczytaj Naomi Klein a potem skomentuj jeszcze raz.

  18. fronesis pisze:

    @ladygaga
    „Haha! A to już zupełnie jak oskarżanie Grossa, że nie pisał o ratowaniu Żydów, kiedy pisał o ich zabijaniu.”
    Nie to absolutnie nie tak, tylko raczej tak że ludzie w Egipcie obalili dyktatora, który był sojusznikiem amerykanów a wiec pośrednio Naszym sojusznikiem, oraz jak to napisał Żakowski w GW jakoś nie zauważaliśmy tysięcy więźniów politycznych w Egipcie (może dlatego że wielu z nich było z Bractwa Muzułmańskiego). Więc głupia sprawa ale ta rewolucja była PRZECIW nam i naszym sojusznikom a to już warto skomentować. Wiem, ze trudno Ci uwierzyć ale nie jesteśmy po ”
    jasnej stronie mocy”.

  19. @fronesis
    O jezu jezu, Guantanamo. Cry me a river, bo Saddam Hussein nie miał więzień, w których nie przetrzymywał niewinnych ludzi i opozycjonistów i nie torturował ich wcale nie na niby, tylko naprawdę i wcale nie wymordował 200 000 cywilów ani nie stosował broni chemicznej na Kurdach. To dopiero zły Bush zaprowadził piekło w Iraku, bo wcześniej był tam raj, szczegół, że dla sunnitów.
    Dzięki za polecenie lektury, nie skorzystam.
    Zanim ty skomentujesz jeszcze raz, poczytaj sobie Orianę Fallaci.

  20. fronesis pisze:

    @lady gaga
    „anim ty skomentujesz jeszcze raz, poczytaj sobie Orianę Fallaci.”
    Czytałem ona jest trollem, nie autorem nie kompromituj się. Saddam miał więzienia, gazował Kurdów, wymordował tzw. Araów z bagien, toczył wyniszczającą wojnę. qrwa przecież temu nie przeczę.
    http://www.tvn24.pl/-1,1534862,wiadomosc.html
    http://cia.bzzz.net/655_000_cywilnych_ofiar_wojny_w_iraku
    dwa linki powyżej jedne z mainstreamu jeden anarchistyczny,
    acha bagatelizowanie Guantanamo to przesuwanie się do kategorii „buc” przemyśl to.

  21. fronesis pisze:

    @lady gaga
    chyba spamołap mnie połknął
    Orianę Fallaci czytałem to troll, ni wartego uwagi, poziom Terliowskiego dziekuje, widzisz ja znam Twoje lektury Ty nie chcesz czytać moich. Oczywiście, ze Saddam był gnojem, kto temu przeczy qrva????? Przecież nie ja
    jak tak uważasz jesteś kłamcą. Jakoś ominęłaś miliony ofiary wojny Irak-Iran, dlaczego bo wtedy Saddam był sojusznikiem Amerykanów? Czy po prostu przeoczyłaś tą zbrodnie Saddama.
    A jeszcze jedno. Bagatelizowanie Guantanamo to buceria w tym stylu:
    http://czerwoneiczarne.blox.pl/2010/09/Buce.html

  22. @fronesis
    „Jakoś ominęłaś miliony ofiary wojny Irak-Iran”

    Oraz sryliony ofiar pacyfizmu żołnierzy ONZ w Srebrenicy i pierdyliony ich pacyfizmu w Rwandzie . Cały czas pleciesz, jak właśnie krytycy Grossa, co mu zarzucają, że pisze o jednym, a nie o drugim, tylko tego nie chwytasz, ale uwierz, że tak jest.

    Oraz: nie bagatelizuję cierpienia ofiar złych Amerykanów, tylko wytykam tobie, że bagatelizujesz cierpienie ofiar Saddama. I w kółko piszesz o tych ofiarach Busha. Właściwie dlaczego omijasz w tym dyskursie ofiary Bin Ladena?

  23. fronesis pisze:

    @ladygaga
    „Oraz sryliony ofiar pacyfizmu żołnierzy ONZ w Srebrenicy i pierdyliony ich pacyfizmu w Rwandzie .”
    Dlaczego oszukujesz w dyskusji, wojna Irak-Iran jest jedną ze zbrodni obciążających Saddama (jak widzisz nie bronię go), tylko wojna ta jest kłopotliwa bo Saddam był podczas tej wojny „sojusznikiem” USA. Rwanda, Srebrenica, ONZ nie łączą się z tematem naszej rozmowy – Saddamem. Pokazuje, że całkiem niedawno był on „naszym” człowiekiem. Jedyne co chcę Ci pokazać to a) nie zawsze, a może nawet często jesteśmy po złej stronie, b) rzeczywistość jest bardziej złożona niż w liberalno-demokratycznej bajce z happy endem w postaci klasy średniej obejmującej cały glob;).
    Czyli umówmy się przestaniesz komentować na poziomie Onetu, dobrze?

  24. fronesis pisze:

    @ladygaga
    „Właściwie dlaczego omijasz w tym dyskursie ofiary Bin Ladena?”
    Te 3000 w dniu 11 września 2001? I kilkadziesiąt podczas innych ataków? Czy jednak myślisz o żołnierzach Frontu Północnego i innych Afgańczykach? Ludzi jest 6 mld, większość mieszka poza USA i Zachodem, naprawdę 3000 ofiar jakkolwiek nie byłoby to straszne (każda śmierć to o jedną śmierć zbyt dużo) nie usprawiedliwia 2 wojen, tajnych więzień na całym globie, setek tysięcy ofiar cywilnych owych wojen (Afganistan i Irak). Gwarantuje Ci, że gdyby Amerykanie przeznaczyli 10% kasy, która poszła na obie wojny na pomoc rozwojową dla Iraku (jeszcze za Saddama) i Afganistanu to ludzie sami obalili by tyrana i reżim w Afganistanie. Trochę tak jak w PRlu więcej zrobiły pełne półki, które ludzie widzieli na Zachodzie niż papież z Reaganem. Widzisz przecież ja wiem że Saddam jest evil, nie jestem kretynem, ale dopóki jest Guantanamo i kilka innych więzeiń o których świat nawet nie słyszy Ameryka nie mandatu do mówienia i prowadzi wojny w imię „demokracji”. Tylko tyle.
    A i jeszcze jedna lektura, choć nie chcesz czytać książek których nie znasz Jean Ziegler „Nienawiść do Zachodu”:
    http://wyborcza.pl/1,76842,9057403,Rewolta_zranionej_pamieci.html?as=2&startsz=x
    link specjalnie z GW,

  25. @fronesis
    Pokazuje, że całkiem niedawno był on „naszym” człowiekiem.

    Chyba twoim. Ja potrafię jednocześnie widzieć, że USA robi coś dla ropy i stwierdzić, że dobrze się stało, że obalili Saddama. Ty najwyraźniej masz z tym problem.
    Saddam nigdy nie był „moim człowiekiem”, najwyżej człowiekiem bezmyślnych pacyfistów, którzy płaczą, bo zła wojna, zły Bush, a Michnik podżega do wojen kolonialnych.
    A co do onetu- to nie bywam na tamtejszym forum pd 15 lat, to się nie ustosunkuję, ale zakładam, że bywasz i wiesz lepiej.

  26. fronesis pisze:

    @ladygaga
    „Saddam nigdy nie był „moim człowiekiem”, najwyżej człowiekiem bezmyślnych pacyfistów, którzy płaczą, bo zła wojna, zły Bush, a Michnik podżega do wojen kolonialnych.”
    A. Skąd wiesz, że jestem pacyfistą? Zalinkowałem Ci Franza Fanona, którzy dużo mówił o usprawiedliwionej przemocy w imię wyzwolenia społecznego i dekolonizacji.
    B. dobrze się stało, że obalili Saddama, poczekamy zobaczymy, ja nie wiem, czy setki tysięcy ofiar, wojna domowa i chaos są lepszym rozwiązaniem od tamtej dyktaury, ja tego po prostu nie wiem, ale jestem sceptyczny.
    Saddam był sojusznikiem amerykanów (całkiem niedawno), tylko tyle, wiesz wlaczył z eeevvvviiiillll Iranem. Polska jest sojusznikiem USA w 2 wojnach. My jesteśmy obywatelami Polski. W jakimś sensie to nas człowiek.
    p.s. wspomniałem Iran, więć umówmy się, że nie wyjedziesz z obroną praw kobiet w krajach muzłumańskich przed obejrzeniem tego wykładu/filmiku:http://www.youtube.com/watch?v=QEBuBhNtvOY&feature=player_embedded

  27. ladygaga pisze:

    @fronesis
    Obejrzałam ten film, ale nie wiem jeszcze jak powinnam się do niego odnieść, żeby nie wyjść na buca, więc poczekam na komentarz albo go przemilczę.

    W jakimś sensie to nasz człowiek.
    No mówię: chyba twój. Ja jestem człowiekiem świata, nie utożsamiam się z rządem Tuska ani koalicjami militarnymi sprzed 20 lat.

  28. @vontrompka

    to zależy w jakiej kulturze / czasach żyłby Twój rozmówca. może by Ci sprzedał tę córkę za mieszek drachm? może to straszne, ale czy zawsze było?

    Wybacz, ale ja mój punkt widzenia uważam za lepszy od każdego mu wrogiego. „Buce” (głupie słowo, postaram się go kiedyś pozbyć, ale jeszcze nie dziś, jeszcze nie dziś) z XIX wieku nie mogą być osobiście dotknięci i tyle ich różni od Kydryńskiego, dalej gdy dowiaduje się, że ktoś był rasistą, seksistą albo wykorzystywał dzieci, gardzę nim lub nią*. Choćby dlatego, że akurat tradycja myślenia politycznego, jak najbardziej sięgająca XIX wieku (i chyba dalej), która mi jest bliska bardzo szybko związała się z abolicjonizmem, feminizmem, antypedagogiką lub wolnościowym wychowaniem i socjalizmem – czyli „buce” wtedy też mieli wybór, tak samo jak Kydryński.

    Mój światopogląd dziele z ludźmi najbliższymi (niekoniecznie go wyznają, ale potrafią go zaakceptować) i jesteśmy szczęśliwi, miedzy innymi przez to, jaki jestem ja, i wiem, że nawet obcym może przynosić radość, gdy się nim kieruje. I jest prosty dość popularny, Kydryński musiał się z nim spotkać i mógł go wybrać, co powtarzam. Polega min. na: nie wykorzystywaniu słabszych (zwłaszcza dzieci), nie sądzenie niczego po czyimś wyglądzie, nie postrzegania ludzi jak automatów, nie udawania przed sobą, że jak ktoś jest głodny, to robi coś nie dlatego, że chce ten głód zaspokoić (tak, nie przeszkadza mi to, że on napisał, że prostytutka może mieć przyjemność z zawodu. Lady Aster twierdzi, że ma, a ja wierzę transeksualistycznym libertarianom i kurwom).

    Aha, oraz: ja się zwróciłem o konkretnego faceta, żyjącego tu i teraz, psze’sz.

    *choć nie gardzę np. Makayem. Byłem bardzo frywolnym młodym chłopcem i tylko fakt,żze byłem ukierunkowany od dziecka na dziewczynki sprawia, że nie śniłem o takim stirneryście-anarchiście i homoseksualiście. A lubił właśnie raczej młodych chłopców.

  29. @fronensis

    Uważam Cię za strasznie smutnego człowieka (w sensie smucącego mnie) ale zawstydziłeś mnie, bo w odróżnieniu ode mnie zwróciłeś uwagę nie tylko na wątki pedofilne, ale też rasistowskie i seksistowskie (dlaczego gdy pisze „wątki pedofilne”, a potem „wątki rasistowskie”, to jakbym słyszał mniem mniam w odstępach?).

  30. @To dopiero zły Bush zaprowadził piekło w Iraku, bo wcześniej był tam raj, szczegół, że dla sunnitów.

    W związku z tym, że reżim Saddama bywał opresyjny, dokonywał ludobójstwa łykamy liczbę ofiar w Iraku po jego obaleniu tak po prostu, bo fajnie się stało? I oczywiście Abu Grabib nic a nic nie miało do wzrostu popularności fundamentalizmu na Bliskich Wschodzie. I wyliczenia Stiglitza tak po prostu olewamy. I destabilizację regionu. I liczbę ofiar, i wszystkie nadużycia, i Blackwater, i lobbystów, i wzrost popularności fundamentalizmu (milicja Mahdiego) bo „Obalenia Saddama to w sumie fajna sprawa”. I oczywiście wszystko dowodzimy przez analogię i symetrię# biurowa klasa średnia w pełnej krasie

  31. @zamorano
    reżim Saddama bywał opresyjny
    Hihi. No bywał, rzadko bo rzadko, ale czasem coś się mu wypsnęło.
    Niezależnie od tego: ja tam wcale łatwo nie łykam żadnej liczby ofiar, trochę nadinterpretujesz, zresztą oboje z fronesisem doszliśmy już na szczęście do zgodnego wniosku, że się jednak fajnie stało, że Saddama nie ma.
    A co do bkś – za bardzo zachwyca mnie ten termin, żeby mi dokuczyło wcielenie w jej szeregi. Pozdrawiam.

  32. fronesis pisze:

    @ladygaga
    „zgodnego wniosku, że się jednak fajnie stało, że Saddama nie ma.”
    No to chyba jednak nadinterpretacja, ja zgodziłem się, ze Saddam to była kanalia i tyran, nie zgodziłem się, że jego upadek (a na pewno w tej postaci z jaką mamy do czynienia) jest czymś bezproblemowo dobrym.
    Swoją droga sprawdź jak masz czas takie dane jak dostępność do edukacji, wody pitnej, szpitali, poziom bezrobocia, prawa kobiet za Saddama i po jego obaleniu, obawiam się, ze możesz się zdziwić. Ale mam pewne podejrzenia, ze masz dobrze rozwinięty mechanizm wypierania tego, co burzy liberalne.

  33. @vontrompka:

    „to zależy w jakiej kulturze / czasach żyłby Twój rozmówca. może by Ci sprzedał tę córkę za mieszek drachm? może to straszne, ale czy zawsze było?”

    Zawsze wszystko w jakimś sensie zależy. Ale nie porozmawiasz o tym never-ever z tymi, którzy nie doświadczyli łaski (po)życia w różnych kulturach i w różnych czasach. Albo też wielokrotnego przerolowania pod akurat przesuwającym się paradygmatem z efektem ubocznym pod postacią obudzenia się w inaczej zdefiniowanej rzeczywistości.

    A z drugiej strony: Kydryński powinien mieć świadomość, że paradygmat się przesunął i najzwyczajniej przeprosić za głupie myślenie i głupie pisanie w głupich (z dzisiejszego punktu widzenia) czasach.

  34. Gammon No.82 pisze:

    @ladygaga
    Chyba twoim.

    Ale może przyjmij wreszcie do wiadomości, że Saddam Husajn był przez długie lata wiernym i dobrze wynagradzanym sojusznikiem tzw. Zachodu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s